Schudły mi cycki- KONIEC DIETY?

Nie jestem próżna, naprawdę wygląd dla mnie nie jest rzeczą najważniejszą ale… patrząc teraz na swoje odbicie w lustrze jestem szczerze zadowolona. Nie jestem modelką, nie noszę rozmiaru XS nawet S nie noszę, na wadzę z przodu nie mam 5 i nie mam długich nóg. Jestem Paula mam 24l, ważę 67kg mam tłuszczyk na brzuchu a moje uda trzęsą się jak galaretka – fajnie? Super. Jestem Paula mam 20 l, ważę 105kg mam tłuszcz na brzuchu, wielkie uda i jestem najszczęśliwsza na świecie- fajnie? Extra.

W tym momencie życia, jestem osobą taką jaką chciałabym być kiedyś. Podziwiałam nie te dziewczyny które przypominają Anje Rubik ale te normalne, z biustem i pupą. Takie które mogą włosy związać i rozpuścić i wyglądają fajnie, te które mogą założyć obcisłą sukienkę i te które idąc do cholernej ZARY mieszczą się w ich rozmiar 42. Udało się: noszę te jeansy z sieciówek w rozmiarze 38, mieszczę się w ich cholerne sukienki i bluzki i sprawia mi to radość. Nikt kto nie był gruby nie zrozumie jakie to fajnie jak kupujesz online strój kąpielowy i ON JEST NA CIEBIE DOBRY!

Schudłam i schudły mi też piersi. O matko jak często piszą do mnie dziewczyny które boją się utraty biustu. UTRATA to za duże słowo, w sierpniu moja waga po wakacjach pokazała 75,5kg – źle nie było ale byłam zalana. Teraz ważę 67kh i nadal szału nie ma ale jestem lżejsza. Mój stanik wtedy (podaje rozmiar z new yorkera) 85D teraz kupiłam 70C – no słuchajcie jaram się tym jak zleciał obwód o miseczce się nie wypowiadam :-). Jeżeli boisz się serio schudnąć „bo cycki” to wyluzuj ktoś wymyślił „push up” albo mój ulubiony „efect bombastic” serio! A więc olej te cycki nimi zajmiemy się później.

 

Dodaję często zdjęcia na instagram w staniku, stroju kąpielowym i wtedy zawsze znajdzie się ktoś kto się pyta „czemu wciągasz brzuch?” hm. Nie traktuje tego jako hejt bo nie ma czego ale myślę sobie „a Ty wrzucając swoje zdjęcie w publiczne miejsce garbisz się i pewnie wypychasz brzuch?”. Wiecie o co chodzi, chce wyglądać dobrze a wciąganie brzucha jest dla mnie normalnym zachowaniem, bezwarunkowym. Wciągając brzuch ćwiczę jego mięśnie więc jeżeli idę na pizze to brzuch nadal wciągam, jedyny moment gdzie tego nie robię to w łożku, podczas snu.

Wczoraj szykowałam ubrania na majówkę i zawsze lubię mieć przy sobie strój kąpielowy a nie wiadomo kiedy zachce mi się wykapać w jakiejś kałuży, prawda? Zakładam na siebie mój nowy bo z tamtego roku srebrny strój  a on oszalał i jest za duży. A więc kiedyś zamówiłam sobie z new look, bikini zwykłe czarne wiązane (BOMBOWE) w rozmiarze 38 i było za małe, to znaczy weszłam w nie ale…jakoś te sznurki od majtek za bardzo ginęły w moich boczkach – znacie to? A wczoraj okazało się, że jest I D E A L N E!  Aby zobaczyć jak w czymś wyglądam nagrywam się (to jaa narcyz się nazywam) i są to filmiki moje, a więc bez napinki ponieważ chce wiedzieć jak serio w tym wyglądam. I gdy zobaczyłam ten filmik to szczerze Wam powiem, że zrobiło mi się cholernie miło, super, fajnie, extra bo się sobie bardzo spodobałam. Rozumiecie tak na luzie jak normlany człowiek – spodobałam się sobie?

Mając na wadze 105kg ja nie przejmowałam się jak wyglądam w stroju kąpielowym, miałam R Ó Ż O W E  B I K I N I. Rozumiecie, różowe jak na świnkę przystało, siedziałam sobie w nim machałam nogami tłuszczyk się wylewał z przodu i z tyłu a ja nic, niczym nimfa tak sobie siedziałam – nie wiem jakim cudem. I teraz narzekając na mój „gruby brzuch” myślę sobie „dziewczyno gruba to Ty byłaś” więc wyluzuj. Ale czy to nie jest tak, że ważąc te 105kg mieściłam się w rozmiar 48, ubierałam się tylko w F&F i wiedziałam, że nic lepszego mnie nie czeka? A teraz jak sklepy wołają mnie niemal do siebie, i mogę ubrać się w tej pieprzonej „berszce lub zarze” w rozmiar 38 to chce więcej, chce coraz lepiej wyglądać i trochę wariuję?

Z jednej strony jestem świadoma tego, że wyglądam dobrze i akceptuje siebie i jestem teraz na naprawdę zdrowej i przemyślanej redukcji, z drugiej strony gdzieś tam w środku siedzi jakiś diabeł i kusi „szybciej, szybciej no nie żryj tyle, pie*dol to nie jedz po treningu” yhym. I nie będzie ckliwego zakończenia w stylu „gdzieś tam w głębi jestem tą grubą nieszczęśliwą Paulą ważącą ponad STO kilo” – tamta Paula była bardzo szczęśliwa, tak samo jak teraz jestem! Więc nie myślcie sobie, że grubasy są smutne i załamane o nie! Jadłam lody i pizze bez liczenia kcal więc „heloł” wiem jak wygląda szczęście.

 

Post Author: Paula Dowlasz

13 thoughts on “Schudły mi cycki- KONIEC DIETY?

    Joanna Skrzypek

    (18 kwietnia 2018 - 10:47)

    Ja akurat zawsze się cieszę jak efekty diety zaczynają się od biustu 🙂 Zawsze obciążał mi kręgosłup więc ich naturalne zmniejszenie o rozmiar czy dwa to dla mnie ulga 🙂

    Beata

    (18 kwietnia 2018 - 12:47)

    Zmotywowałaś mnie, aby wziąć się za siebie! 🙂 Też bym chciała, aby wymarzony strój idealnie pasował 🙂

    K

    (18 kwietnia 2018 - 14:05)

    Wyglądasz świetnie, śledzę Cię od czasów photobloga, gdy zaczęłaś się odchudzać, ale ten wpis jest tak chaotyczny, że w końcu nie wiem o co w nim chodzi. Niby tytuł, że będzie o cyckach, a tymczasem piszesz, że cyckami zajmiemy się później. Więc o czym on jest? To nie hejt, absolutnie, tylko po raz pierwszy zgłupiałam 😀

      Paula Dowlasz

      (19 kwietnia 2018 - 08:11)

      Hahahaha hahahah 😀 No właśnie o tym są te moje czasem pogadanki (w sensie o wszystkim i o niczym) :-D.
      Staram się pisać mądrze ale jak zapowiadam pogadankę to wiecie, że będzie chaos 😛

    Bookendorfina Izabela Pycio

    (18 kwietnia 2018 - 17:13)

    U mnie zawsze pierwsze piersi chudną, jakoś specjalnie się tym nie przejmuję. 😉

    Ola

    (18 kwietnia 2018 - 19:07)

    Wow co za efekt, ja mam figurę gruszki i w pierwszej kolejności lecą mi kg z piersi, na samym końcu z pupy:/ maskara

    Pomysłowa

    (19 kwietnia 2018 - 09:01)

    I tak w tym wszystkim najważniejsze jest to, żeby czuć się ze sobą dobrze i cieszyć się swoimi małymi sukcesami na drodze do upragnionego figury 🙂

      Bookendorfina Izabela Pycio

      (20 kwietnia 2018 - 05:22)

      Własne poczucie wartości najważniejsze, lubimy dobrze czuć się w swojej skórze, ale i nie popadać w skrajności. 🙂

    Młoda Mama

    (19 kwietnia 2018 - 13:58)

    Mam koleżankę,która 6 lat temu bardzo dużo schudła, ale nie schudły jej piersi. Miała cyce jak donice i postanowiła trochę przytyć bo wyglądała śmiesznie.
    Pozdrawiam

    Kasia O

    (19 kwietnia 2018 - 14:17)

    Bardzo fajny tekst 🙂 Masz rację z push-upem! Co prawda nigdy się nie odchudzałam, ale zdarzyło mi się nabrać 2-3 kg…od razu idzie mi w biust, a kiedy znika… znika też stamtąd 😉

    Kasia

    (20 kwietnia 2018 - 07:20)

    Dawno przestałam się martwić tym, że jak schudnę to zmaleją mi cycki 😀 Przecież to TYLKO cycki! Ważne, że mózg nie maleje ani nie robi się mniej pofałdowany – wtedy już bym się dobrze zastanowiła, czy na pewno aż tak mi zależy, aby stracić na wadze 😉
    Powodzenia w dalszej redukcji! <3

    Indigoletta

    (11 czerwca 2018 - 00:21)

    Jestem w ciąży w 38 tygodniu. Przed ciąża ważyłam 62 kg teraz ważę 80 kg. Nie wiem jak to się stało. Jem mało i raczej owoce i warzywa. Mam obrzęki nóg może przez to tyle ważę ale czuję się fatalnie. W pierwszej ciąży przytyłam dużo mniej i szybko zgubiłam nabyte kg i jeszcze 5 w gratisie. Boję się że tym razem nie będzie tak łatwo. Bardzo mi się ujawnił cellulit. Wyglądam tragicznie. Mam plan żeby po porodzie kupić stepper. Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej osoby i przemiany ale chyba bardziej osobowości bo schudnąć tak naprawdę może każdy ale nie każdy potrafi być taki otwarty. Podziwiam to że potrafisz otwarcie mówić o tym, że byłaś gruba ale szczęśliwa. Masz w sobie tyle pozytywnej energii. Nie znam chyba drugiej takiej osoby. Gratuluję Ci wygranej o swoje zdrowie i super figury. Trzymam kciuki za dalsze postępy chociaż uważam że jest już naprawdę extra i nie musisz gubic kolejnych kilogramów.

    Kamil Korzeniowski

    (10 września 2018 - 10:04)

    swietny artykul

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *