Podsłuchane w pociągu | podróże PKP

Wiecie o tym, że od kiedy poznałam Wojtka moje życie trochę toczy się w pociągu. Kiedyś wiedziałam o istnieniu PKP ale nie miałam potrzeby nigdzie jeździć  i uważałam podróż pociągiem za najbardziej nie komfortową. Jeżeli obserwujecie mnie na IG to wiecie, że cenię sobie komfort i jestem strasznym samolubem bo kiedy ktoś się do mnie dosiada łapie mnie zawał. Naprawdę mój Wojtek czasami na mnie krzyczy kiedy mówię, że nie lubię ludzi. Ale jest ze mnie taki mały dzik i nie czuję potrzeby nawiązywania znajomości w pociągu kiedy jedyne o czym marzę to Olsztyn Główny albo Kraków Główny… Jednak przez te pięć lat jeżdżenia można wiele ciekawego dowiedzieć się o ludziach.

Na samym początku kiedy musiałam jeździć pendolino (słowo PENDOLINO wymawiam z ironią) to zauważyłam coś śmiesznego… Im ludzie są na wyższych stanowiskach tym większe bydło robią. Pewnego razu razem ze mną w Iławie do tego wow pendolino wsiadła grupa lekarzy. Jechali na jakieś ważne wydarzenie które miało odbyć się dnia następnego. Wiadomo dla wszystkich pić w pociągu można tylko w wagonie WARS (nikt tego się nie trzyma i nie mam nic przeciwko bo gdy jeździłam z kimś sama piłam) grupa ów „doktórków i doktorek” od razu wyciągnęła alkohol wysokoprocentowy i z tej wyższej półki. Pomyślałam sobie NORMALNE są w delegacji luzik – ale z każdym przechylonym kubeczkiem plastikowym do ust tracili oni nad sobą kontrolę- totalnie. Ich język był tak wulgarny, że (przysięgam) ja muszę być strasznie zła,pijana i przed okresem żeby tak „pięknie” złożyć zdanie. Tylko, że ja nigdy ale to NIGDY nie wypowiedziałabym tylu „ku&w, ch*jów” naraz przez te 4h podróży. Najgorsze było to, że oni totalnie nie zwracali uwagi na to, że jakaś kobieta zwróciła im naprawdę kulturalnie uwagę bo jechała z dzieckiem i te dziecko patrzyło na nich jak na jakieś stwory z UFO…

Raz w pendolino miałam też słowną „przepychankę” z pewną Panią ok. 70 lat – nazwijmy ją „babcią”. Babcia się do mnie dosiadła no i już wiedziałam, że jest to jedna z tych babć które są bardzo problematyczne. Zadzwoniła do mnie moja mama, ja odebrałam pogadałyśmy dosłownie 2 minuty (więcej nie ma szans gdyż zasięg tracimy tam non stop). Babcia bardzo się obruszyła, że jak ja mogę rozmawiać przez telefon w pociągu, podobno zepsułam jej komfort jazdy i dała mi „dobrą” radę jak mam ochotę rozmawiać to mam się przesiąść w inne miejsce. Odpowiedziałam jedno kulturalne zdanie „JEŻELI PANI NIE PASUJĘ MOJE TOWARZYSTWO TO PROSZĘ SAMEJ SIĘ PRZESIĄŚĆ” i… (tamrarara) babcia poszła do wagonu WARS i tam spędziła kolejne 4h podróży. Powiem szczerze nigdy nie zdecydowałabym się (nawet gdyby był zasięg) rozmawiać przez telefon długo i o niczym bo według mnie nie jest to ani czas ani miejsce, jednak odebranie telefonu na 2 minuty od Mamy, Taty czy Wojtka jest dla mnie czymś oczywistym.

W pociągu można też podsłuchać wiele historii. I to nie jest tak, że ja podsłuchuje ludzie po prostu tak głośno rozmawiają… nie wiem oni myślą chyba, że są jedynymi i tylko oni wydali te 80PLN na bilet i cały wagon należy do nich. To nic, że ktoś z boku śpi, czyta książkę czy ma po prostu w dupie ich historie! Jechał ze mną Pan który bardzo głośno i bardzo długo rozmawiał przez telefon i opowiadał komuś, że własnie na jego konto „wleciało 100 tysięcy złoty”. Za mną siedziały dwie koleżanki i rozmawiały między sobą również bardzo głośno jak to jedna zdradza swojego faceta z jego kolegą, w jakim hotelu się spotykają, co robią (pominę te szczegóły) i co mówi dla swojego faceta aby ten się niczego nie domyślił…

Moją podróż w środę „umilała” wycieczka dzieci jadących na obóz językowy. Ale powiem szczerze dzieci nie były uciążliwe, było ok 6 dziewczynek i jeden chłopiec w wieku 6/9 lat i jedna dziewczynka całą podróż płakała bo jej rówieśnicy nie chcieli się z nią bawić a wiecie dlaczego? Bo ona jako jedyna nie miała telefonu i oni nie mieli z nią o czym rozmawiać, bo nie mogła wysłać snapa ani razem z nimi nagrać musicall.ly … Troszeczkę to przykre bo niby dzieci, niby beztroskie wakacje a to wszystko z nosem w telefonie… Czasami dzieci jednak nie są takie wyciszone i biegają po pociągu jak szalone, głośno krzycząc… 🙂 Nie powiem aby mi się to podobało ale zawsze staram się postawić po drugiej stronie i domyślam się, że dla dzieci 7h w podróży jest ciężkie.

Dla mnie podróż to fajny czas aby obejrzeć sobie jakiś film, zawsze mam przy sobie słuchawki bo nie wyobrażam sobie męczyć osób obok tym co ja oglądam. Ale niestety czasami zdarzają się wyjątki i ludzie włączają sobie film/muzykę/kabarety nie podpinając słuchawek. Nie jest to przyjemne dla innych pasażerów – uwierzcie.

 

Muszę się przyznać lubię podróżować PKP i wiem, że jeszcze wiele czasu spędzę w pociągu i cieszy mnie to – tylko szkoda, że ludzie nie szanują siebie nawzajem… naprawdę szkoda!

 

Post Author: Paula Dowlasz

28 thoughts on “Podsłuchane w pociągu | podróże PKP

    Rozkminy Tiny

    (23 lipca 2018 - 12:30)

    Oj, poznałam większość typów 😀 jakiś napruty typ, który usilnie dobijał się do toalety, kiedy się załatwiałam, starsza kobieta, ostentacyjnie i z pogardą patrząca, kiedy siadam i zajmuję połowę przeznaczoną dla mnie, w dodatku śmiem być z dzieckiem (siedziało z mężem) 🙂 bywa ciekawie 🙂

      Paula Dowlasz

      (23 lipca 2018 - 12:37)

      Hahaha widzę, że nie tylko ja mam takie przygody 😛

    Wesellerka

    (23 lipca 2018 - 23:04)

    No to u mnie wprost odwrotnie. Już bym wolała posłuchać przygłupich historyjek niż jechać przez 7 godzin z wrzeszczącą bandą :'(
    Swoją drogą, to nawet mi zrobiło się żal tej biednej dziewczynki.. Co to za obóz, że dzieci mają telefony i ciągle w nich wlepione nosy? Ile ja bym dała do powrotu mojego dzieciństwa, gdzie od rana do nocy bawiliśmy się całą zgrają na osiedlu. <3
    Łączę się w bólu odnośnie tego dzika 😀

    ladymamma.pl

    (24 lipca 2018 - 08:51)

    Te telefony to zmora dzisiejszych czasów! Napisałam nawet ostatnio u siebie tekst o tym… Smutne, że to wszystko podąża w takim kierunku…

    Mirka

    (24 lipca 2018 - 08:55)

    Trochę racja, że trzeba uważać na to, co się mówi w środkach komunikacji miejskiej. Nigdy nie wiesz, kto może to słyszeć… A rozmowa o dużych pieniądzach – super okazja dla złodzieja, o zdradach – też temat raczej słaby do omawiania przy innych.

    KasiaSarna

    (24 lipca 2018 - 11:23)

    kiedyś lubiłam jazdę pociągiem, ostatnio coraz mniej.
    W zeszłym tygodniu jechałam pociągiem zapchanym ludźmi, gdzie nie było miejsc na duże walizki i trzeba było je upychać nawet w wc :/ Wolałam tez stare pociągi z przedziałami bo w czasie jazdy chodziłam po korytarzu, teraz większość przypomina tramwaje i raczej trzeba siedzieć.
    Odniosę się jeszcze do telefonu – 2minuty to krótka rozmowa, ale jak jest kilkanaście osób, które co chwila mają 2minutowe rozmowy to przyznam, że też tego nie lubię. Oczywiście to prawo tych ludzi, żeby rozmawiali, jeśli chcą to nawet i 20 minut, ale przyznaję, że to coś za czym nie przepadam.
    A najbardziej nie lubię dzieci jako towarzystwa 😉
    no ale takie sa uroki podróżowania komunikacją zbiorową 🙂

      Paula Dowlasz

      (25 lipca 2018 - 06:34)

      I tutaj też muszę się zgodzić jak każdy zacznie 2 minutowe pogadanki to robi się młyn :/

    Agata

    (24 lipca 2018 - 21:47)

    Znam te pociągowe historie. Studiowałam 250 km od domu i często jeździłam, nadal jeżdżę, ale w inne zakątki… Mnie bardzo wkurzyła kiedyś sytuacja kiedy wracając z wakacji pociąg potrącił człowieka.. zdążyłam wyjechać z miasteczka w którym odpoczywałam, w przedziale 3 moje koleżanki i rodzinka z 2 dzieci.. a przed nami 10 godzinna podróż, a po wypadku 3 godziny czekając na prokuratora. Dla dzieci i ojca była super zabawa, że mogli sobie pogadać o zmarłym, podsłuchiwali policję i łazili co chwilę a mnie szlag trafiał, bo przeżyłam tą w pewnym stopniu…., wkurzają mnie ludzie którzy zajmują moje miejsce a kiedy ja przyjdę nie chcą się przesiąść, następnie przychodzi ktoś i chce zrzucić mnie z miejsca na którym siedzę, a okazuje się, że osoba przede mną pomyliła wagony 😛 Jeśli chodzi o rozmowy zazwyczaj siedzę w słuchawkach – nawet jak czytam książkę, bo zazwyczaj starsze Panie się dosiadają i nie chce mi się słuchać ich życia ;D.

      Paula Dowlasz

      (25 lipca 2018 - 06:32)

      O taaak ja tez cały czas w słuchawkach aby nie słuchać babć :-P. Masakra z tym potrąceniem… Tyle czekać ;< Też bym była zła!

    3xmama

    (25 lipca 2018 - 06:01)

    No ja też najezdzilam się kiedyś pociągami i nasłuchałam historii. Na szczęście już nie muszę.

      Paula Dowlasz

      (25 lipca 2018 - 06:31)

      🙂

    Bookendorfina Izabela Pycio

    (25 lipca 2018 - 07:01)

    Uroki publicznej komunikacji, albo się człowiek dostosuje, albo z niej rezygnuje, bo zbyt się męczy, wybrałam drugą opcję.

      Bookendorfina Izabela Pycio

      (25 lipca 2018 - 07:40)

      Lubiłam, kiedy pasażerowie rozmawiali ze sobą na ciekawe tematy, ale nie cierpiałam, kiedy non stop szeptali przez telefon, trudno było się skupić na czytaniu książki.

    czerwonafilizanka

    (25 lipca 2018 - 07:44)

    podróże kształcą…. poznajemy miejsca, ludzi…. babcia no cóż chyba lubi być w oli ofiary ;/

    Kamil | ONE STEP FORWARD

    (25 lipca 2018 - 07:45)

    Uroki PKP:) ale nic tak nie potrafi wkurzyć jak brak słuchawek w takich sytuacjach i niemożność odcięcia się od tego wszystkiego 🙂

      Paula Dowlasz

      (25 lipca 2018 - 08:43)

      Jak bym zapomniała słuchawek to chyba bym umarła! Słuchawki dają takie fajne uczucie „bycia daleko od tego wszystkiego” 🙂

    mylittlepage.pl

    (25 lipca 2018 - 07:55)

    Ja nienawidze jeździć pociągami…przerażają mnie.

      Paula Dowlasz

      (25 lipca 2018 - 08:43)

      Dlaczego?

    Anna

    (25 lipca 2018 - 08:08)

    Ja nawet lubię jeździć pociągami, jednak czasami zdarzają się sytuacje, po których się odechciewa 😀

      Paula Dowlasz

      (25 lipca 2018 - 08:43)

      O tak!

    ola

    (25 lipca 2018 - 09:28)

    całe wieki nie jechałam pociągiem, a nie wróć-w czerwcu byłam we Włoszech, ale tam komfort jazdy jest dużo bardziej radosny i przystępny niż w PL:-p

      Paula Dowlasz

      (26 lipca 2018 - 07:32)

      🙂

    Daria

    (25 lipca 2018 - 15:35)

    Fajny wpis. Jeżdzę pociągami bardzo często i polecam wszystkim. Na prawdę można bardzo ciekawych ludzi poznać. Wiadomo można się oczywiście też przejechać na nich 🙂

      Paula Dowlasz

      (26 lipca 2018 - 07:32)

      Hmmm no ja w sumie poznałam jedną fajną dziewczynę z którą mam ciągle kontakt 😛

    Beata Herbata

    (27 lipca 2018 - 10:11)

    Przyznaję, że i ja czasem podsłuchuje rozmowy pociągowe i np. plażowe haha Oczywiście nie specjalnie ale samo pcha się na uszy 🙂 Super, że nie jestem odosobnionym przypadkiem 😉

    Justyna

    (28 lipca 2018 - 08:58)

    Kiedyś bardzo lubiłam podróże pociągiem, a potem przyszedł czas na samochód i tak zostało 🙂

    Kamomil

    (1 sierpnia 2018 - 07:23)

    Ile podróży tyle przygód ;€

    Madka roku

    (1 sierpnia 2018 - 15:12)

    Szacunek dla siebie nawzajem jest potrzebny wszędzie, i mam wrażenie, że jakoś ostatnio coraz bardziej go ludziom brakuje. Przydałoby się ogólnie więcej tolerancji. Ja dawno nie jeździłam pociągiem, bo mam trójkę dzieci, które czasem potrafią być głośne i uciążliwe, zwłaszcza kiedy są zmęczone. Ale pamiętam, że też spotykałam w PKP różne denerwujące typy ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *