BRZUCH – mój powód do uśmiechu.

Brzuch robi się w kuchni i jest to niepodważalne. Kiedyś wydawało mi się, że 2 godziny ćwiczeń dziennie mogą zastąpić dobrą dietę. Wolałam zjeść więcej i dłużej potrenować niż zjeść mniej i zdrowiej. Ale tak jak mówiłam ( na swoim np. IG czy YT ) już tysiąc razy JESTEM SAMOUKIEM i do wszystkiego doszłam metodą prób i błędów. Dlaczego nie oddałam się od razu w ręce specjalistów? Bo jestem uparta i lubię robić sama wiele rzeczy a jak te rzeczy mają dotyczyć mnie tak konkretnie to już nie ma innej opcji.

Jestem brzydka, gruba i nie lubię patrzeć w lustro.

Nasze ciało jest czymś co do końca będzie z nami. Wmawiając sobie, że jest brzydkie robimy sobie krzywdę. Nie ma brzydkiego ciała… Nikt nie narzucił nam z góry, że tylko rozmiar XS jest atrakcyjny i jeżeli jesteś posiadaczką cellulitu to jesteś „gorsza”. Każda kobieta jest piękna. Nie ważne są kilogramy, obwód brzucha czy rozmiar biustonosza. Dlatego proszę Cię nie wmawiaj sobie czegoś czego nie ma, nie wmawiaj sobie grubych ramion, obwisłego brzucha czy krzywego palca u stopy… Po co? Ja zdaję sobie sprawę, że moje uda są grube i do jędrności im daleko a gdzieś tam z tyłu zagościł się cellulit. Jestem świadoma tego, że moja skóra na brzuchu nie jest apetyczna a moja pupa nadal nie przypomina wymarzonej brzoskwini. Wiem o tym jednak nie spędza mi to snu z powiek i żyje mi się dobrze.

Jest mi strasznie smutno…

Jak czytam jakie macie problemy, jak bardzo potrafi przeszkadzać Wam wasze ciało. Jak piszecie, że przez odbicie w lustrze chce Wam się płakać. Szkoda, że coś tak cennego i idealnego jak ciało sprawia, że jest Wam źle. Kiedyś też nie umiałam zaakceptować tak w 100% siebie. Zawsze chciałam mieć idealnie płaski brzuch. Płaski nigdy nie był ale zobaczyłam, że zdrowa dieta i ćwiczenia trochę go „naprawiają” i zaakceptowałam go! My kobiety robimy się smutne na własne życzenie. Zamiast szukać zalet w swoim wyglądzie szukamy wad. Wszyscy dookoła są lepsi koleżanki, mąż, dzieci, siostra a my jesteśmy zawsze najgorsze.

Za dużo narzekania za mało pracy!

Skończ narzekać. Weź się w garść. Nie ma takiego problemu którego nie udałoby się rozwiązać tym bardziej jeżeli chodzi o tak proste rzeczy jak gruby brzuch czy mała pupa. Stań się WYSTARCZAJĄCA! Śmieszy mnie postawa Pań które płaczą jakie to są grube i jedzą ciasteczko zapijając słodkim napojem(ciasteczka nie są złe jeśli nad nimi nie płaczemy z powodu swojej tuszy). Weź się w garść. Zacznij jeść zdrowo, zacznij ćwiczyć. Nie szukaj wymówek! Wymówki są tylko dla słabych i co najważniejsze ZAAKCEPTUJ SIEBIE. Taką jaką jesteś w tym momencie. Nie wspominaj tego, ze dziesięć lat temu ważyłaś osiem kilo mniej – to było i to może wrócić jednak nie warto nad tym płakać.

Nie bierz na poważnie zdjęć.

Nie doszukuj się perfekcji na isntagramie gdzie filtr goni filtr i przegania to photoshop. Wystarczy, że spojrzysz na moje zdjęcia w tym artykule. Przyjrzyj się jak mój brzuch zmienia się gdy skaczę a jak wygląda gdy stoję. No właśnie… 🙂

Uważaj bo się potkniesz…

O reklamę a jeszcze bardziej precyzyjnie bym to ujęła o potykacz reklamowy. Nie ma znaczenia jak dobre są Twoje produkty, jak konkurencyjną cenę oferujesz jeżeli nikt o tym nie wie. Jasne w tych czasach najważniejsza jest reklama na facebooku czy instagramie – jednak ja jestem tradycjonalistką i wierzę też w dawne sposoby reklamy.

Przestrzeń publiczna przed naszym biznesem nie może być pusta. Warto postawić tam potykacz i umieścić na nim „mocne hasła naszego biznesu”. Warto użyć kolorów które rzucają się w oczy i słów obok których nikt nie przejdzie obojętnie. Jak to było ostatnio na dużym bilbordzie? „NAJLEPSZE RZALÓZJE” – trafiło mocniej niż byłoby napisane to poprawnie.

Co mam na sobie?

Katana – BONPRIX

Zapraszam Cię do mnie:

Mój kanał na YouTube – [ K L I K ]

Moja grupa odchudzająca – [ K L I K ]

Mój INSTAGRAM – [ K L I K ]

Post Author: Paula Dowlasz

9 thoughts on “BRZUCH – mój powód do uśmiechu.

    Marlena H.

    (21 marca 2019 - 15:15)

    To prawda co napisałaś. Ja próbuję wrócić do figury sprzed drugiej ciąży. Po pierwszej szło mi jakoś sprawniej, nawet kondycja skóry była inna. Ciężko mi, gdy po kilku tygodniach ciężkiej pracy, zdrowego odżywiania, waga pokazuje -0,5kg. Jednak gdy widzę chociaż mały postęp, np. w postaci zmniejszenia obwodu w cm, po prostu się cieszę. Nadal jednak ciężko mi się przestawic, że waga nie jest wyznacznikiem chudnięcia.

    iza

    (21 marca 2019 - 15:26)

    taki brzuch woww

    Mamanaobcasach

    (21 marca 2019 - 15:54)

    Oj ja tez próbuje wrócić do figury sprzed ciąży , marzy mi się płaski brzuszek 🙂

    TeddyandCrumb

    (22 marca 2019 - 09:28)

    Ja z brzuszkiem mam ten problem, że to właśnie tu odkłada się najwięcej. Ale staram się z tym walczyć, mam nadzieję, że niedługo to poskutkuje 🙂

    Joanna

    (22 marca 2019 - 09:30)

    Zgadza się, za dużo narzekania, za mało pracy. Tak jak w każdej dziedzinie. Moja pasją sa finanse, jak zaczęłam o nie dbać, to z miesiąca na miesiąc wartość osobista netto zaczęła wzrastać. Małymi krokami do przodu – to działa.

    ladymamma.pl

    (22 marca 2019 - 10:13)

    Ja kiedyś brzuch miałam jak deseczka, po ciąży i dwóch CC to się niestety zmieniło. Przerwane mięśnie robią swoje…

    Sklerotyczka

    (22 marca 2019 - 10:18)

    Każdy dojdzie do tego, ale trzeba chcieć.

    Justyna

    (22 marca 2019 - 12:12)

    Ja walczę ostatnio ćwieczeniami nad moim brzuchem

    Arek

    (22 marca 2019 - 12:19)

    fajne fotki 🙂 a wpis bardzo mądry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *