Moja suknia ślubna.

Suknia ślubna jak z bajki?

Owszem. Na wstępie powiem, że moja suknia ślubna (według mnie oczywiście) była przepiękna.

Ale zacznę od początku. Na pierwsze poszukiwania sukni ślubnej pojechaliśmy 22.03.2018 – półtorej roku przed ślubem. Pojechałam z zamysłem przymierzania sukien i rozejrzenia się co i jak. Odwiedziłam 5 salonów w każdym zmierzyłam ok. 10 sukien. Przymierzałam suknie w każdym fasonie. Księżniczki, rybki, literki A, boho, greckie i wszystko co tylko było.

Moja wizja mnie w dniu ślubu to było lekka zwiewna boho sukienka, wianek na głowie i „polne” kwiaty – tak siebie widziałam. Przymierzyłam jedną sukienkę w takim stylu która skradła mi serce jednak nie aż tak mocno.

Ostatni salon do którego dotarłam to była La.Lila – (chyba) najnowszy salon w Olsztynie. Jego właścicielka to Marzena Tarasiewicz która prowadzi swoją Makeupownie a teraz dodatkowo współpracuje z Izabelą Janachowską ubierając Panny Młode w „W czym do ślubu”. Byłam tam zmęczona, że po całym maratonie miałam odwołać wizytę w tym salonie jednak dotarłam i tam.

Gdy tylko weszłam zobaczyłam „coś” szarego i błyszczącego. Coś co wisi na samym końcu od razu poprosiłam o zmierzenie tej sukni. Była to ostatnia suknia ślubna którą zmierzyłam i ZAKOCHAŁAM SIĘ. Suknia w nieoczywistym kolorze. Niby biała a jednak szara. Ombre. Błyszcząca totalnie. Ogromna liczba diamencików dodatkowo przykuła mój wzrok. Bardzo długi tren. Duży dekolt z przodu i jeszcze większy z tyłu. Ta suknia wręcz krzyczała moje imię.

Suknia ślubna była (projektu?) Nicole Spose i ceny ich sukien wahają się od 7000 tysięcy do ok 15 tysięcy.

A po weselu…?

Oddałam suknie bo ją wypożyczałam. Nigdy nie chciałam kupić sukni aby ją mieć w szafie. Nie mam takich sentymentów i wiem, że nie miałabym jej gdzie trzymać a uwierzcie była ona OGROMNA! Przed ślubem mój Tato miał wkręcać specjalny hak/wieszak do sufitu aby mogła ona spokojnie wisieć tak aby nie leżała ani trochę na ziemi.

Wypożyczenie sukni to rewelacja (dla mnie) ostatnia przymiarka kilka dni przed uroczystością gdzie krawcowa zdejmuje dokładną miarę. Wszystko dopina, podpina i na dwa dni przed weselem odbierając suknie również wszystko sprawdza. W razie przybrania na wadze czy ubytku wagi suknia dopasowywana jest jeszcze raz. Po weselu we wtorek suknie trzeba jedynie odwieźć do salonu i koniec przygody.

Czy moja suknia była wygodna?

Na początku było mi ciężko, ledwo wsiadałam do auta. Miałam wrażenie, że halka mi ciągle zjeżdża i przez pierwsze 3 h miałam ochotę ją zdjąć. Potem tak się do niej przyzwyczaiłam, że finalnie byłam w sukni ślubnej do 8:30 rano. Tak nasze wesele trwało do 9:00 … A o 12 zaczęliśmy poprawiny – imprezy nie mogły się skończyć.

Na sam koniec powiem tylko, że…

ogromnie bałam się, że w dniu ślubu moja suknia przestanie mi się podobać. Jak dziewczyny założyły ją na mnie, jak wczepiły mi welon i koronę to powiedziałam WOW! Podobałam się sobie ogromnie. Spełniłam swoje marzenie o byciu księżniczką. Możliwe, że brzmi to irracjonalnie ale czułam się jak księżniczka!

Moje porady dla przyszłej Panny Młodej!

Jeżeli nadeszła TA chwila i chcesz jechać wybrać suknie ślubną pamiętaj aby wcześniej umówić się na godzinę do salonu. Z mojego doświadczenia wiem, że biały bądź cielisty stanik wcale nie jest potrzebny. Mi tak wmawiano więc specjalnie kupiłam sobie piękny biały stanik a finalnie i tak go zdjęłam i wszystkie suknie przymierzałam bez stanika. No i przygotuj się, że pani która będzie z Tobą w przymierzalni zobaczy Twoje piersi :). Ahhh… kiedyś słyszałam, że nie można być w makijażu aby nie ubrudzić sukni. Ja zawsze byłam w makijażu i nigdzie nie był on problemem. Nie można robić zdjęć – niestety. Panie w salonie kategorycznie tego zabraniają ale chętnie podadzą Ci nazwy sukien ślubnych które mierzyłaś.

A pamiętacie mój artykuł na temat wymarzonej sukni ślubnej? Ach kiedy to było WYMARZONA SUKNIA ŚLUBNA .

Zapraszam Cię do mnie:

Post Author: Paula Dowlasz

6 thoughts on “Moja suknia ślubna.

    Twojstyl12

    (1 lipca 2019 - 15:53)

    Bez urazy ale wyglądas w tej sukni głupio… ogólnie cały ślub był dosyć dziwny prawie 2 lata podniecalas się czymś co w rzeczywiści nie było niczym Wow i mało tego wcale do siebie nie pasowało wszystko ” z innej parafii ” wiec moim zdaniem twoje posty z krytyką innych wyborów zabaw itp nie powinny mieć miejsca bo sama zostałaś królową kiczu 🙂

      Paula Dowlasz

      (5 lipca 2019 - 07:34)

      Kochana :). Mogłabym się przejąć tym komentarzem gdybyś podpisała się swoim imieniem i nazwiskiem. Ponadto uważam, że każdy ma inny gust i komuś owszem może się nie podobać nasze wesele czy cokolwiek związane ze mną :-P. Smieszne jednak jest to, że zapomniałaś się ze swoim meilem i wiem dobrze kim jesteś :). Oj Anka :-P. Ty tak zawsze obgadujesz wszystkich :-P. Widocznie masz bardzo nudne życie a Twoja córa nie daje Ci tyle szczęścia, że nadal masz czas pluć jadem :-). Tylko źle trafiłaś ja mam dystans i na mnie Twoje słowa nie robią wrażenia :). Buziaki ogromne 🙂

    krystynabozenna

    (1 lipca 2019 - 16:12)

    Trzeba przyznać ,że suknia bardzo ciekawa
    i ważne , że ty byłaś z niej zadowolona 🙂
    Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia !

    Bookendorfina

    (2 lipca 2019 - 11:24)

    Wspaniale, kiedy trafi się na własną suknię, tę wymarzoną, dopasowaną, w której poczujemy się w szczególny sposób. Jestem przekonana, że swoją też bym wypożyczyła, a nie kupiła. 🙂

    TosiMama

    (2 lipca 2019 - 22:21)

    Bardzo oryginalna! Ja swojej sukni nie zamieniłabym na inną, a od ślubu minie za chwilę 9 lat.

    Zołza z kitką

    (3 lipca 2019 - 09:35)

    I moja suknia była tą jedyną – teraz, po 4 latach, wciąż wybrałabym właśnie ją! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *