Kocham swoje ciało.

Kocham.

Pierwszy jest chudy, drugi gruby, trzeci ma rozstępy, czwarty ma nos jak klamka, piąty jest wysoki (…) ósmy ma krzywe palce, dziewiąty cienkie włosy a dziesiąty inny „problem”. Ogólnie rzecz biorąc gdyby obok siebie stanęło dziesięć różnych osób każda by powiedziała czego w sobie „ma dość”i jest szansa, że żadna z tych osób nie umiała by sobie powiedzieć KOCHAM. Taka nasza polska tradycja narzekanie. Nawet gdy słońce świeci my potrafimy narzekać, że zbyt mocno.

„Ona jest ładniejsza” , „Tamta ma lepsze włosy” – i tak ciągle ktoś inny jest lepszy, ładniejszy i bardziej wartościowy niż my. My to takie nic ale tamta, tamta to ma lepiej!

Coraz częściej ładne, naturalne i młodziutkie dziewczyny zamieniają się w „małe potworki”. Ostatnio wpadłam na takie profile gdzie dziewczyny ok. 14/17 lat chciały być jak ich idolki czyli Dziewczyny z Ekipy Warsaw Shore. Nie neguje wyglądu dziewczyn z Ekipy Warsaw Shore bo zwyczajnie mi się one podobają. One tak. Jednak nastolatki które malują sobie 4 cm brwi, powiększają usta pomadkami z pobliskiego chińczyka, doczepiają sztuczne włosy z aliexpres i przyczepiają rzęsy na magnes za 10 zł są nawet dla mnie przesadą. Czemu tak robią? Bo nie akceptują siebie, nie wystarcza im fajny lekki makijaż i chcą być inne według ich przekonań lepsze oraz ładniejsze.

Jeżeli nastolatka twierdzi, że bez mocnego makijażu i tego wszystkiego co wymieniłam wyżej nie wyjdzie z domu to ma duży problem.

Akceptuje.

Ważyłam 105 kg – czułam się piękna, ważyłam 65 kg – czułam się piękna. Wiem, że mam skórę na brzuchu, rozstępy, wystające kości z pod klatki piersiowej. Teraz rośnie mi brzuszek a razem z nim inne części ciała i też je kocham i akceptuję. Mamy jedno życie które jest kruche jak ciastko. Lepiej chyba czerpać każdy dzień z uśmiechem niż smucić się z powodu krosty, plamy, fałdki.

Nie jesteśmy zrobieni „z jednej formy” – każdy z nas jest inny. Często skupiamy się właśnie na wadze i na tym, że tu fałdka, tam fałdka a tam cellulit. Kto w ogóle wymyślił cellulit? Pewnie jakiś smutny mężczyzna. Dziewczyny dajmy spokój.

Gdyby każda z nas zaakceptowała swój wygląd to i świat ją zaakceptuję. Często mówię o tym jak ważna jest samoakceptacja! Jeżeli ja kocham swoje ciało i wszystkie jego mankamenty to wiem, że każdy to zaakceptuje.

Szanuje.

Szanuj siebie. Nie mów ani nie myśl o sobie źle. Spróbuj stanąć nago przed lustrem i powiedzieć jest dobrze. Tak mało kiedy same sobie mówimy komplementy a oczekujemy ich od innych. Mieć pewność siebie to ogromny dar, dar który musimy same w sobie zaakceptować. Możliwe, że czytając ten wpis myślicie sobie jaka jestem próżna bo jak to tak mówić „kocham” samej sobie. No właśnie my kobiety to tak mamy, że wszyscy dookoła są wartościowi tylko my same ustawiamy siebie na końcu tego szeregu.

Zapraszam do mnie:

mój instagram – KLIK

moja grupa odchudzająca – KLIK

moje vinted -sprzedaje za grosze – KLIK

Post Author: Paula Dowlasz

13 thoughts on “Kocham swoje ciało.

    koza domowa

    (27 sierpnia 2020 - 10:00)

    Święte słowa! 🙂

    Angelika

    (27 sierpnia 2020 - 16:42)

    Świetny tekst, ciało mamy jedno i trzeba doceniać siebie. Krytykowanie nam nic nie da

    Rafał

    (27 sierpnia 2020 - 22:52)

    Akceptujesz siebie? Jest ok, nie musisz zadowalać innych. To Ty przeżyjesz swoje życie, nie oni.
    Nie akceptujesz siebie? Zmień to, co Ci przeszkadza, żeby było tak, jak chcesz.
    Myślę, że to wystarczy 🙂

      Magdalena Bur/1000krokow

      (31 sierpnia 2020 - 11:29)

      Mnie również przeraża to co dzieje się obecnie. Niestety naturalność i młodość wyszła z mody. Teraz każdy używa tony kosmetyków, poprawia się na każdym kroku. Dziewczyny z Warshaw zatory? Czy jak to się nazywa? Jestem stara i nawet nie wiem o co chodzi. Śmiem jednak założyć, ze w nich tez nie ma za grosz naturalności.

    Candy Pandas

    (28 sierpnia 2020 - 11:24)

    Niestety my kobiety mamy nawyk porównywania siebie do innych i dążenie do ideały, którego przecież nie ma…
    Kochajmy siebie same a będziemy o wiele szczęśliwsze 🙂

    Irek

    (29 sierpnia 2020 - 09:05)

    Ja nie wiem czy kocham swoje ciało, ale na pewno lubię siebie. 🙂

    Czynniki pierwsze

    (29 sierpnia 2020 - 16:57)

    akcpetacja siebie i swojego ciała to piereszy krok do spełnionej milosci do konca zycia. zeby pokochac kogos innego, nalezy pokochac najpierw siebie! 🙂

    Irena-Hooltaye w podrozy

    (30 sierpnia 2020 - 10:34)

    Wszystko leży w naszej psychice. Media lansują tylko zdrowe, młode i wysportowane ciało. Nie ma miejsca na dojrzałość i zmarszczki. Ten lans krzywdzi zwłaszcza nastolatki i młode dziewczyny. Od rana tony taniego makijażu. Bark ruchu i złe nawyki żywieniowe.Widzę bardzo dużą ilość młodych dziewczyn, które mają sporą nadwagę. Znam też panie z nadwagą i ogromnym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Akceptacji swojego ciała trzeba się nauczyć. Widzę instagramowe konta pań w różnym wieku. Wygładzone , wyszczuplone za pomocą specjalnych programów. Ostatnio nie poznałam koleżanki. Nawet kolor oczu zmieniła. Myślę, że takie osoby szukają akceptacji u innych, ale nie u siebie. To nie jest zdrowe. Akceptuj, szanuj siebie i kochaj siebie.
    Pozdrawiam:-)

    Kasia

    (30 sierpnia 2020 - 16:20)

    Ciężko młodym dziewczynom doceniać i kochać z siebie, gdy z każdej strony dostają komunikaty typu rób więcej, rób lepiej, dbaj o to, o tamto, a telewizja i internet promują jeden typ urody, czyli wysokie i bardzo szczupłe kobiety. Ciężko się w tym wszystkim odnaleźć i zaakceptować siebie takim jakim się jest 🙂

    Miye

    (3 września 2020 - 00:00)

    Odnoszę wrażenie, że takie rzeczy zaczyna się rozumieć dopiero w okolicach trzydziestki. Nie tylko nastolatki mają problem z samoakceptacją.

    Koralina

    (3 grudnia 2020 - 13:39)

    nie kocham swojego ciała, ale staram się je akceptować i sprawiać abym czuła się dobrze i to chyba mi na razie wystarcza 🙂

    Bookendorfina Izabela Pycio

    (7 lutego 2021 - 09:05)

    Trudno młodym osobom, ale starszym również, choć w mniejszym stopniu, nie poddać się presji wszechobecnych kanonów piękna, ale na szczęście z wiekiem zdobywamy zrozumienie i akceptacją samych siebie. 🙂

    […] wiele zrobiło dla Ciebie. Urodziłaś dziecko. Twój brzuch był domkiem. W czasach panującego body positive ( o którym ja pisałam wiele wcześniej i nawet gdy ważyłam 105 kg i tak byłam #bodypositive) […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *