Fat Shaming? – Anna Lewandowska, Patrycja Kujawa czy mają „fat” fobię?

FAT FOBIA w wykonaniu Anny Lewandowskiej?

Anna Lewandowska wrzuciła jakiś czas temu do sieci filmik na którym tańczy w przebraniu grubej osoby. Ma na sobie kombinezon przedstawiający duże uda, duży brzuch i pupę większą nawet od Kim Kardashian. Nagrywając to video i publikując je w sieci miała pokazać, że ma gdzieś wszystkie artykuły plotkarskie które to czepiają się jej figury bo przypominam Anna Lewandowska urodziła ostatnio drugie dziecko (nie podam dokładnej daty ani imienia dziecka gdyż zwyczajnie nie wiem i nie jest to istotne). Od dnia porodu paparazzi czujnie śledzili Annę i publikowali jej zdjęcia. Gdy ona sama dodała zdjęcie swojej figury od razu zaczęły się porównania i wmawianie jej, że kłamie bo sama dodała zdjęcie gdzie jej brzuch jest płaski a na plaży widać, że lekki brzuch jest. Ogólnie rzecz biorąc nagłówki bywały większe nawet od tych o naszym ostatnio ulubionym wirusie. Video o którym mowa było zwykłym żartobliwym i pokazującym to co wielu ludzi chciało zobaczyć filmikiem.

Jednak tylko niektórzy uznali to za śmieszne, żenujące lub nie potrzebne. Od razu znalazła się grupa osób która uznała to za szerzenie przez Annę Lewandowską fat shamingu.


„FAT SHAMING – społeczne piętno otyłości lub fatfobii spowodowało trudności i niekorzystne skutki dla osób z nadwagą i otyłością. Piętno wagi jest podobne i zostało szeroko zdefiniowane jako uprzedzenia lub zachowania dyskryminacyjne skierowane do osób ze względu na ich wagę. „

Zaczęto zarzucać jej jak mogła tak okropnie postąpić, naśmiewać się z grubych osób? Podobno według niektórych mogła zaprosić do rozmowy kobietę po ciąży która faktycznie jest gruba – tutaj sobie myślę „ale po co?”. Ona tylko nagrała filmik na którym tańczy… Podobno mogła pokazać swój brzuch i swoje rozstępy – ale po co skoro i tak by jej zarzucono, że kłamie i się poprawia. Ogólnie bardzo duża część osób jak to pisała straciła do niej szacunek…

Body shaming w salonie Patrycji Kujawy?

Kolejna bardzo świeża afera dotycząca fat shamingu miała wydarzyć się w ślubnym atelier Patrycji Kujawy. Podobno Patrycja Kujawa dała do zrozumienia swojej potencjalnej klientce, że szyje suknie tylko do rozmiaru 38. Panny Młode które chcą zakupić u niej suknie muszą być zgrabne, bez tłuszczyku, cellulitu czy obwisłego biustu. Oczywiście jak z automatu wylała się na nią fala hejtu. Została oskarżona o fat shaming, o poniżanie osób grubych i o wszystko co tylko możliwe…

Czy nie czujecie przesady?

Tak czytam sobie, słucham sobie i od pewnego czasu zauważam, że powstało coś w stylu kultu osób grubych. Sama zauważam, że nie można nic złego powiedzieć takiej osobie, ba nie można na nią spojrzeć bo z automatu ją gnębimy. Serio? Ja sama byłam gruba a i z racji tego, że siódmy miesiąc ciąży już w połowie to zaraz znowu będę większa. I jakoś nigdy nie czułam ani teraz nie czuje oburzenia.

Po pierwsze wracając do feralnego tańca Anny Lewandowskiej to dla mnie był zwykły taniec. Oglądając go pomyślałam sobie „aha” i tyle. Nie poczułam się urażona, zniesmaczona czy też nie poczułam aby ona swoim tańcem śmiała się z osób grubych.

Po drugie Patrycja Kujawa ogłaszając, że szyje do rozmiaru 38 pokazała, że ma jaja. Według mnie każdy ma prawo sam decydować o tym co szyje, produkuje i robi. I naprawdę nie rozumiem oburzenia niektórych osób… Nie szyje bo nie ma ochoty i koniec kropka. Czy jest mało salonów które ogłaszają się, ze szyją też plus size? Więc po co się czepiać, że ktoś nie szyje…

Po trzecie zauważam dość często, że jeśli o danej osobie powiemy np. „ta gruba xxx” jesteśmy uważani za dość nie kulturalnych ale już mówiąc o kimś „ta chuda xxx” jest okey. Rozumiecie gruba czy chuda to tylko zwykłe określenie ja gdy ważyłam 105kg nie obrażałam się gdy ktoś mówił, że jestem gruba no bo byłam gruba. Jest masa modelek plus size, pięknych dziewczyn które też mówią o sobie grube i tyle. Czy Patrycja Kujawa napisała, że nie szyję sukien dla osób powyżej rozmiaru 38 bo są brzydkie? Nie. Każda kobieta jest piękna, jeśli czuje się dobrze w swoim ciele to wygrała wszystko. Polecam zamiast szukać zaczepek bo ktoś coś szyje lub nie szyje zacząć patrzeć na siebie…

Pamiętam jak dodałam artykuł o Tess Holiday. O tym, że cosmopolitan promuje otyłość swoją okładką. Też mi się dostało ale ja nadal uważam to samo co wtedy.

Zakończę ten wpis dość szkolnie bo od…

Osobiście uważam, że ani Anna Lewandowska ani Patrycja Kujawa nie szerzą body shamingu. Jedna chciała tańcząc pokazać, że ma wszystkie opinie paparazzi w nosie a druga ma swój biznes i robi go na swoich warunkach.

Zapraszam do mnie:

mój instagram – KLIK

moja grupa odchudzająca – KLIK

moje vinted -sprzedaje za grosze – KLIK

Post Author: Paula Dowlasz

4 thoughts on “Fat Shaming? – Anna Lewandowska, Patrycja Kujawa czy mają „fat” fobię?

    Kinga | Blondynkanaswoim

    (26 września 2020 - 19:36)

    Prawda chyba zawsze leży gdzieś pośrodku, aczkolwiek zgadzam się z Tobą. Co do Ani Lewandowskiej, również nie odebrałam tego jako wielką obrazę, ale jestem szczupła i mam odgórny społeczny zakaz wypowiadania się na temat wagi (bo szczupłym to nie wypada, bo co oni mogą wiedzieć, bo tamto, sramto). Co więcej, uważam, że to był całkiem dobry zabieg psychologiczny, który miał na celu pokazać, że mniej kilogramów często wiąże się z lepszym samopoczuciem, kondycją, etc. Oczywiście nie popieram też potępiania otyłości – uważam, że człowiek jest piękny wtedy, kiedy akceptuje swoje ciało. Ale nie można też zapomnieć o tym, że otyłość często wiąże się z wieloma chorobami, z którymi warto walczyć (a zatem także z nadmiernymi kilogramami).

    Jeśli chodzi o tę drugą „dramę”, też nie uważam, żeby to było skandalicznie złe wyznanie ze strony Patrycji Kujawy. Pół żartem, pół serio, suknie ślubne są trudne, a osoby z nadwagą często mają pretensję do krawców i projektantów, że coś odstaje, że spyrki widać albo że biust się wylewa. Dlatego mogła bardzo świadomie podjąć taką, a nie inną decyzję. Czy to był fat shaming? Myślę, że nie, ale z drugiej strony trochę rozumiem osoby, które się oburzyły. Każdy ma prawo do swoich uczuć i opinii – tak samo Lewandowska i Kujawa, jak i ich obserwatorzy 🙂

    Kat

    (26 września 2020 - 21:00)

    Mnie też taniec Lewandowskiej specjalnie nie poruszył. Ani w pozytywnym, ani w negatywnym sensie. Wątpię, aby miała na celu urażenie kogokolwiek. Ot influencerka glupotka i tyle. Co do polityki wspomnianej firmy odzieżowej… Business is business. Mają prawo do prowadzenia go (tak jak piszesz) na własnych warunkach.

    Dana

    (27 września 2020 - 15:49)

    Wokół Anny Lewandowskiej nie tyle zrobiła się afera za sam filmik, co za reakcję na krytykę tego nagrania. Grożenie pozwem było naprawdę słabe i nie dziwota, że się celebrytce oberwało. Gdyby nie to, to moim zdaniem wiele osób nawet by tego nieco żenującego filmu nie zobaczyło 😉

    Co do atelier – dla mnie to po prostu sygnał, że projektantka nie potrafi szyć ładnych sukien w rozmiarze pow. 38. Trudno mieć do niej o to pretensje. Choć z drugiej strony, przypomina mi się afera wokół drukarni, która odmówiła druku materiałów pewnej organizacji wspierającej środowiska LGBT. Przypomina mi też farmaceutów, którzy odmawiają sprzedaży prezerwatyw lub tabletek antykoncepcyjnych, bo nie jest to zgodne z ich postrzeganiem świata, na zasadzie: „Sami byśmy tego nie kupili. To ty też nie kupisz.”.

    Temat ogółem jest dość śliski, choć osobiście nie chciałabym żyć w świecie, w którym na każdym rogu w sklepach i punktach usługowych będzie wywieszona lista przypadków, które nie są obsługiwane – za kolor skóry, rozmiar odzieży, obuwia, szerokość uśmiechu, wyznanie, kolor włosów, dzielnicę, w której mieszkam…

    Kastowość społeczeństw już w historii przerabialiśmy i nic dobrego z tego nie wyszło. Choćby w Indiach do dzisiaj się z borykają z segregacją społeczną.

    Nie zauważam kultu bycia grubym, wręcz przeciwnie. Ludziom robi się wodę z mózgu, bo z jednej strony pokazywane są w mediach i kolorowych magazynach kobiecych niemal idealne, wyfotoszopowane sylwetki gwiazd, a z drugiej strony zalewa nas z TV reklamowe szambo typu:

    – młoda, piękna kobieta o nienagannej sylwetce zajadająca się chipsami na L.,
    – wesołe dzieci popijające soczek na K., masakrycznie dosładzany,
    – sugerowanie, że dzieci będą szczęśliwe tylko wtedy, gdy zjedzą czekoladki na M.,
    – przekonywanie, że cukierki z dodatkiem wit. C są spoko i wszyscy powinni je sobie ssać,
    – pokazywanie, że dobrze spędzony czas z przyjaciółmi lub wzbudzenie zainteresowania u płci przeciwnej możliwe są tylko w restauracji fast-foodowej na M.,
    – picie piwa jest super, jest sexy, zapewnia radość – ale o pustych kaloriach nie wspomina nikt…

    Smutne jest to, że dajemy się tak manipulować: najpierw pokazuje się nam wydumane wzorce, a potem bombarduje złymi przykładami, które niby mają do tego wzorca doprowadzić, co jest nieprawdą i daje skutek odwrotny. Niestety ludzie nie są odporni na takie sprzeczne komunikaty.

    Bookendorfina Izabela Pycio

    (28 września 2020 - 07:18)

    Jak ważnym jest w życiu, aby nie posuwać się się do ekstremalnych sytuacji, opinii. To, co zrobiła Lewandowska nie było obraźliwe, nie przyjęłam tego negatywnie, choć należę do grubych osób. Natomiast nie dam sobie wmówić, że otyłość jest w porządku, bo nie jest.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *