Poród – co miałam w torbie?

Poród – co miałam w torbie?

Torba do szpitala na poród to hasło które zna każda mama. Czemu ta „torba” jest tak ważna, co w niej warto mieć a co jest całkowicie zgubne? Dużo osób pytało się co było w mojej torbie, co wzięłam na czas porodu, co na pobyt i co dla Bruna.

Przeważnie każdy szpital na swojej stronie ma wypisane co trzeba mieć. Tak co trzeba. W jednym szpitalu musimy mieć ze sobą np. podkłady higieniczne a w innym dostajemy je od szpitala. W szpitalu w którym ja rodziłam akurat takiej listy nie było ale chodziłam do szkoły rodzenia która była właśnie w owym szpitalu i wszystko wiedziałam. Ale wiadomo jak to było niby wszystko wiedziałam ale pakując się ciągle coś dokładałam i odkładałam. Czemu ta torba do szpitala teraz jest tak istotna? Bo nie ma odwiedzin i jeżeli zapomnimy czegoś bardzo ważnego to nie ma opcji, że ktoś nam do doniesie w ciągu 30 minut.

W szpitalu w którym rodziłam była możliwość donoszenia rzeczy ale wiadomo jak jest personel nie jest na tyle chętny aby non stop nosić pakunki więc ja z tej opcji skorzystałam raz. Byłam przygotowana na max. 3 dni w szpitalu a okazało się, że po cesarskim cięciu w moim szpitalu trzymają 6 dób, SZEŚĆ. Uwierzcie mi gdy się o tym dowiedziałam to myślałam, że oszaleje. Czułam się rewelacyjnie już następnego dnia po porodzie, Bruno był zdrowy a zostaliśmy „uwięzieni” na całe sześć dni…

Torba na poród.

Torba w której miałam tylko rzeczy potrzebne do porodu. Wiadomo albo raczej nie wiadomo jak to będzie i kiedy ten poród się zacznie. Czy chwycą bóle przez które totalnie stracisz rozum, czy raczej tak jak u mnie odejdą wody i nie stanie się więcej nic. Ale lepiej być gotowym na tą „ostrzejszą” wersje wydarzeń. W torbie porodowej miałam:

  • koszule do porodu – ja kupiłam jakąś najzwyklejszą aby nie było mi jej żal wyrzucać.
  • woda mineralna z dziubkiem – dziubek to konieczność. Wielkie ułatwienie. Mi na cały poród który zaczął się od 6:00 i zakończył cc o 17:00 starczyły 4 butelki 0,5l.
  • przekąski – warto mieć coś na ząb. Ja akurat śniadanie i zupę na obiad dostałam ale jeszcze zjadłam 3 ciastka misie lubisie.
  • Pomadka nawilżająca do ust. W trakcie porodu fajnie jest podobno nawilżyć sobie usta – nie skorzystałam z tej pomadki.
  • Mgiełka do ciała – to samo co z pomadką, nie skorzystałam.
  • Skarpetki – wiele kobiet podczas porodu odczuwa ogromne zimno w stopy. Ja też nie skorzystałam ze skarpetek.
  • Karta ciąży, wymagane wyniki, grupa krwi oraz dowód osobisty. Nie cały segregator od Mamy Ginekolog nie. Wystarczy mała teczka w której to wszystko będzie.

Torba na czas poporodowy i całego pobytu w szpitalu.

Miałam ze sobą łącznie trzy torby. Duża walizka, mała torba na poród i mała torba z rzeczami dla Bruna. „Przemiły” pan z SOR’u który pomógł mi te torby nieść na górę oczywiście skomentował to słowami czy jadę na wakacje ale udałam, że tego nie słyszę. A uwierzcie mi miałam same potrzebne rzeczy z tym, że sama woda zajęła mi część walizki a druga część do bardzo seksowne ogromne podpaski poporodowe.

  • biustonosz do karmienia – ja postawiłam na zwykły sportowy biustonosz z pepco. W moim przypadku to było super rozwiązanie a też wolałam nie wydawać majątku na biustonosze z których może nie skorzystam.
  • wkładki laktacyjne i maść do sutków. Wkładek zużyłam dużo, maści nie używałam ale miałam z ZIAJI. Jest to maść na sutki jednak ja od kilku lat stosuje ją na liszaje, suche usta, suche skórki. Kosztuje ok 10zł a jest rewelacyjna.
  • podkłady higieniczne – rozkładamy na łóżko pod siebie oraz gdy przewijamy Maluszka na przewijaku.
  • kilka koszul nocnych. No cóż w szpitalu jedynym słusznym outitem są koszule nocne i tak jak na poród wybierałam obojętnie jaką to na pobyt już nie. Wiedziałam, że cenie sobie wygląd i wole mieć ładne koszule niż byle co. Najfajniejszymi koszulami były dwie z bonprixu. Eleganckie, krótkie z dekoltem a nie jakieś babcine worki. Lepiej według mnie wziąć o jedną koszule za dużo niż za mało.
  • seksowne i ponętne majty siatkowe i podpaski poporodowe. No cóż w porodzie o seksowność ciężko i gdy zobaczyłam jak wygląda podpaska poporodowa byłam w lekkim szoku. Majtki siateczkowe położne na szkole rodzenia poleciły z firmy HORIZON. Były super. Elastyczne. Oddychające. Kosztują niewiele bo ok. 16zł za dwupak. Mi taki dwupak starczył bo później miałam już zwyczajne bawełniane figi.
  • ręczniki (ja miałam dwa), szlafrok, klapki. Szlafrok mi się nie przydał bo w szpitalu było gorąco, klapki miałam pod prysznic oraz z futerkiem. No i znowu wybierając klapki kierowałam się tym co z koszulami. Niech będą ładne. Wzięłam różowe i żółte z futerkiem. Nie chodziło o to co ktoś powie jak będę wyglądać tylko o to, że takie drobnostki sprawiają iż my kobiety czujemy się lepiej.
  • talerzyk, sztućce i kubek – wiadomo.
  • torba na brudną odzież – reklamówka którą w domu wysypałam prosto do pralki.
  • telefon, ładowarka, powerbank i słuchawki.
  • kosmetyczka a w niej miałam: lusterko, podkład, puder, tusz do rzęs, bronzer, krem do twarzy, szampon do mycia włosów zwykły oraz suchy, maszynkę do golenia, żel do mycia biały jeleń, szczotkę do włosów, pastę do zębów, szczoteczkę do mycia zębów i gąbkę.
  • jedzenie i woda. W szpitalu w którym rodziłam jedzenie było na szóstkę. Jednak kolacja była ok 16/17 a później dopiero śniadanie ok 9 rano. Atmosfera w szpitalu jest różna, wiele czynników nas wybudza, mały ssak wisi na piersi więc ja jadłam. Miałam biszkopty i tego zjadłam bardzo dużo, banany, bułeczki maślane, daktyle, jogurty pitne.
  • rzeczy które nam umilą czas ja miałam książkę ale dziewczyna z którą leżałam chwile miała zdjęcia rodziny, figurki – no cóż każdy bierze co lubi.

Torba dla Bruna.

Tutaj znowu każdy szpital ma swoje zasady. W szpitalu w którym rodziłam rzeczy dla dziecka było niewiele. Nie potrzebowałam ubranek ponieważ szpital miał swoje. Każde dziecko zostało z rana zabierane na kąpiel i ubierane w szpitalne ciuszki. Ja o tym wiedziałam wcześniej ale jakie było zdziwienie gdy dostałam wiadomość od bliskiej znajomej czemu ubieram Bruna w tak brzydkie ubranka a nie w piękną wyprawkę. Rozśmieszyło mnie to bo nawet nie pomyślałam, że można mieć takie rozkminy. Tak samo rozśmieszyło mnie gdy Panie przywiozły mojego małego mężczyznę w body w różowe słonie. Czy go przebrałam? Absolutnie nie. Ale była taka możliwość bo na korytarzu były do brania czyste ubranka i pieluszki.

  • pieluszki tetrowe 4 szt. Wzięłam mało bo w sumie nie wiedziałam ile ich potrzebuje a szpitalne też były.
  • Pampersy. Ja miałam Dady złote 1 newborn i przez 6 dni zużyłam półtorej opakowania.
  • mokre chusteczki – do szpitala wzięłam waterwipes bo one jako jedyne odpowiadają mi składem. Wiedziałam, że ja w domu nie będę używać mokrych chusteczek tylko waciki i wodę. I tak też robię a na wyjazdy waterwipes.

Rogal, kura do karmienia, laktator, smoczek, maskotki.

Uwierzcie mi będąc 6 dni w szpitalu wiele rzeczy widziałam bo chodziłam z Brunem po oddziale non stop. Dziewczyny miały różne rzeczy czy im się przydały nie wiem. Ja zastanawiałam się nad rogalem do karmienia jednak poradziłam sobie bez niego i przeważnie karmiłam na leżąco. Laktator w szpitalu był jeden ogólny a jeżeli bym bardzo potrzebowała swojego to Wojtek by mi dowiózł. Smoczka nie brałam bo nie widziałam potrzeby. Maskotki też pozostawiłam w domu bo jedyne co one by robiły to ściągały na siebie bakterie. A po szpitalu trzeba wszystko prać.

Mam nadzieję, że mój artykuł Mamowy przypadł Wam do gustu. Przyznam się, że dawno z taką łatwością niczego nie pisałam.

Zapraszam na KAWĘ ZE MNĄ -[KLIK]

najgorszy artykuł na tym blogu- KLIK

mój instagram – KLIK

moja grupa odchudzająca – KLIK

moje vinted -sprzedaje za grosze – KLIK

Post Author: Paula Dowlasz

14 thoughts on “Poród – co miałam w torbie?

    Patrycja Czubak

    (14 kwietnia 2021 - 19:49)

    Bardzo fajna lista, fajnie też, że podzieliłaś się od razu swoimi doświadczeniami z porodu i okresu poporodowego w szpitalu. ?

      Paula Dowlasz

      (14 kwietnia 2021 - 21:49)

      Dziękuję 🙂

    Karolina/Nasze Bąbelkowo

    (14 kwietnia 2021 - 21:46)

    Jestem przekonana,że niejedna przyszła mama chętnie skorzysta z Twoich cennych podpowiedzi 🙂 Warto mieć pod ręką taką przydatną ściągawkę!

      Paula Dowlasz

      (14 kwietnia 2021 - 21:49)

      Mam nadzieję, że komuś pomogłam 🙂

    Bookendorfina Izabela Pycio

    (15 kwietnia 2021 - 07:42)

    Warto wcześniej się przygotować, mieć pod ręką przygotowaną torbę, młode mamy niech korzystają ze wskazówek. 🙂

      Paula Dowlasz

      (15 kwietnia 2021 - 14:11)

      Przygotowana torba to podstawa 🙂

    Anna

    (15 kwietnia 2021 - 10:06)

    Strasznie dużo rzeczy wzięłaś. Ale widocznie one wszystkie są potrzebne,

      Paula Dowlasz

      (15 kwietnia 2021 - 14:10)

      A co uważasz za zbędne? Ja z wymienionych rzeczy korzystałam. Jedynie szminka i mgiełka na porodówce mi się nie przydały.

    kasiak

    (15 kwietnia 2021 - 10:16)

    Na szczęście to już dawno za mną 😀 Ale młodej przyszłej mamie się przyda 🙂

      Paula Dowlasz

      (15 kwietnia 2021 - 14:09)

      Hahha też jestem zdania „na szczęście to już za mną” 😀

    Kasia

    (16 kwietnia 2021 - 09:24)

    Kiedy 15 lat temu pojechałam do szpitala urodzić swoje dziecko to nie miałam pojęcia, że trzeba cokolwiek ze sobą zabrać 🙂 Na swoje usprawiedliwienie mam to, że miałam wtedy 17 lat, a moja mama twierdziła, że „w szpitalu dają wszystko”. Gdybie nie bezpłatne próbki produktów to nie wiem jak byśmy przetrwali tam pierwszą noc 😉

    Candy Pandas

    (16 kwietnia 2021 - 11:19)

    Na pewno przydatne informacje dla przyszłych mam 😉

    […] artykuł „torba do szpitala” – KLIK […]

    […] artykuł „torba do szpitala” – KLIK […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *