BOSKIE CIAŁO

„Boskie” ciało – ach, żeby mi się chciało!

Boskie ciało. Jesteś kobietą, Twoje ciało wiele zrobiło dla Ciebie. Urodziłaś dziecko. Twój brzuch był domkiem. W czasach panującego body positive ( o którym ja pisałam wiele wcześniej i nawet gdy ważyłam 105 kg i tak byłam #bodypositive) wszystko staramy się akceptować, tolerować i to się chwali. Nareszcie mamy moment gdy nie jesteśmy „za” . Za grube, za chude, za niskie, za piegowate. Jest to chwila gdy nawet cellulit został zaakceptowany. Okazało się, że brak makijażu jest ok. Chcesz to się nie malujesz a jeśli masz ochotę nakładasz kilogram pudru i to też jest OK.

Do napisania artykułu BOSKIE CIAŁO natchnęły mnie komentarze które dostałam po swoich story ( INSTAGRAM ). Wrzucam swoje zdjęcia w ubraniu, w bieliźnie, w makijażu, bez makijażu, brzydka, ładna – jakakolwiek jestem w danym momencie. Nie mam z tym problemu. Po dodaniu zdjęcia bokiem gdzie mam skórę na brzuchu i tak zwanego słodko flaczka dostałam bardzo dużo pozytywnych wiadomości typu „masz boskie ciało ono urodziło Bruna” , „brzuch był domem” … 🙂

LENISTWO vs BOSKIE CIAŁO

Przed ciążą ćwiczyłam dużo. W ciąży ćwiczyłam dużo. Po ciąży miałam plan taki: ćwiczenie, jedzenie, dużo wody i do maja figura wróci! Pierwsze trzy miesiące karmiłam piersią więc było w miarę ok. Jadłam zdrowo, żadnych drineczków wieczorami, ani mowy o chipsach no ogólnie ujmę to tak: ZDROWE JEDZENIE i litry wody! Jedynie biszkopty były takim moim grzeszkiem. Gdy Młody zaczął jeść mleko modyfikowane i szczególnie wieczorami najedzony zasypiał szybciej ja miałam czas by pojeść. Przekąski, winko, relax całkowity i po jakimś miesiącu myślę sobie… no nie! Już dość. Dwanaście tygodni po porodzie zaczęłam lekko ćwiczyć, nawet chodziłam na siłownie (dopóki nie wprowadzili kolejnego lockdoooownuuu), przywiozłam z domu swoje sprzęty ale znowu dopadła mnie nuda, niechęć a zwyczajnie mówić lenistwo. Gdy Młody spał i miałam czas wolałam odpocząć niż zrobić trening. I koniec końców któregoś dnia spojrzałam w lustro na swój tyłek i zobaczyłam mój cellulit ( o cellulicie też już kiedyś pisałam – KLIK ) to byłam w szoku. Po porodzie on był ale nie taki! I pomimo tego, że akceptuje siebie w 100% to ta pomarańczowa skórka która jest zupełnie czymś normalnym nie dawała mi żyć. Minął ponad miesiąc od tamtego momentu a ogarnęłam go! Znalazłam coś co sprawia, że pupa i uda robią się gładkie.

.

Dlatego uważam, że ciąża to cud! W moim przypadku był to stan błogosławiony bo góry mogłam przenosić. Połóg nawet nie wiem z czym się to je bo nic innego nie odczułam a później nastąpiło lenistwo. W moim przypadku zwalanie kilogramów na ciąże było ok. do dwóch miesięcy później po prostu złapałam leniuszka-śmierdziuszka!

Nie oceniam innych bo wiem, że każda kobieta ma inne ciało. Inną historie, inne dziecko ale całkowicie nie uznaje zwalania ponad programowych kilogramów na „po ciążowe”. Inną kwestią jest kiedy kobieta podoba się sobie, akceptuje siebie a to niech nosi te kilogramy i je głaszczę i tuli. Ale jeżeli mamy mowa o kobiecie która nie robi nic a jej figura ją drażni to złapała to co ja jakiś czas temu LENIUSZKA!

.

Post Author: Paula Dowlasz

8 thoughts on “BOSKIE CIAŁO

    Pojedztam.pl

    (19 czerwca 2021 - 19:50)

    Na pewno warto dbać o siebie, by samemu sobie się podobać.

    Paulina Kwiatkowska

    (19 czerwca 2021 - 19:52)

    Woda na pewno okazuje się pomocna i warto o niej pamiętać.

    Paula

    (19 czerwca 2021 - 22:34)

    Dbanie o siebie powinno być codziennym nawykiem, picie wody na pewno pomaga.

    Bookendorfina Izabela Pycio

    (20 czerwca 2021 - 07:54)

    Nigdy nie wnikam, dlaczego ktoś wygląda tak, a nie inaczej, każdy ma swój ogródek walki z ciałem, działa w nim na tyle, na ile go stać w danym momencie. 🙂

    Koralina

    (20 czerwca 2021 - 21:57)

    ja na szczęście i przed ciążą i po ciąży byłam gruba 😉 także nie mam na co zwalać, teraz kiedy wiele rzeczy się unormowało w moim życiu mam czas aby o siebie zadbać

    […] W ciąży był mniejszy, po ciąży chyba też a jakiś czas temu (tak jak pisałam tu –> KLIK ) zaskoczył mnie. Moja pupa przypominała pomarańczę, starą pomarańczę. Stałam, patrzyłam i […]

    Martyna i Paulina

    (1 lipca 2021 - 10:15)

    Na pewno lenistwo nie jest sprzymierzeńcem podczas dbania o siebie.

    Amso Wrocław

    (15 lipca 2021 - 12:20)

    ja własnie staram się o siebie zawalczyć kolejny raz… zapuścilam się a dzieci jeszcze nie mam… nawet nie chcę myśleć co by było i jakbym wyglądała jakbym jeszcze bardziej przytyła. dietkuję, liczę orientacyjnie na razie kcal żebym wiedziała mniej więcej co i ile mam jeść aby było dobrze i sporo ćwiczę zarówno rower jak i 40 min treningu siłowego. póki co niestety waga nie drga a trzymam ujemne kcal ok. 300 od dziennego limitu i nic. denerwuję się ale staram się nastawiać że samymi ćwiczeniami też troszkę to ciało na pewno zmienię. waga wagą trudno może póxniej 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *