Odchudzanie „po ciąży” zakończone. Ale czy sukcesem?

Schudnę po ciąży?

O ciąży dawno już nie pisałam bo cóż tu pisać, skoro Bruno już na tym świecie jest ponad rok. O odchudzaniu też nie pisałam już jakiś czas bo uwierzcie mój zapał do tego był zerowy. Nie przez dziecko, nie przez pracę tylko z czystego lenistwa. Ograniczyłam się do tego, że chcę schudnąć i tyle…

Planując ciąże miałam jak dla mnie formę życia. Możliwe, że zabrzmi to źle ale bałam się ciąży ze względu na swój wygląd. Walczyłam kilka lat by dojść do dobrej formy i nagle plany o powiększeniu rodziny. Możliwe, że jestem próżna ale cóż. W ciąży ćwiczyłam cały II i III trymestr. Siłownia 3 razy w tygodniu + dużo spacerów. Wszystko pod okiem lekarza i z głową. W dniu porodu ważyłam 81kg. Czy uważam, że to dużo? Teraz uważam, ż jak dla mnie to duża waga jednak pamiętam jak się odchudzałam i ważyłam 82.5kg i czułam się szczupła. Więc wszystko zależy od tego w jakim miejscu obecnie jesteśmy… Przytyłam w ciąży 15kg.

Cały okres ciąży nie miałam problemu z tym, że utyje. Jadłam zdrowo, nie odchudzałam się jednak na takie typowe szaleństwa czyli pączek na śniadanie pozwoliłam sobie dopiero na sam koniec.

I tutaj właśnie zaczął się koniec mojego dbania o sylwetkę.

Tydzień czy dwa po porodzie stanęłam na wagę i zleciało 8kg więc mówię „SPOKO, jeszcze chwila i będzie waga startowa”. Pierwsze dwa miesiące karmiłam piersią więc po milionach dobrych rad – jadłam aby mieć pokarm. Później przeszłam całkowicie na mleko modyfikowane a apetyt dalej był. Moją wymówką (nagle zaczęłam je mieć) było to, że mam dużo ruchu bo spaceruje z wózkiem. Waga spadła mi do 69kg więc byłam pewna, że pójdzie już z górki. Przyszło lato, grille, imprezy, wakacje – pod koniec sierpnia moja waga pokazała 74kg.

Stwierdziłam no tak być nie może. I dopiero teraz równo 14 miesięcy po porodzie moja waga pokazała 65kg, czyli kilogram mniej niż przed. Waga jest dla mnie fajna jednak ciało wymaga jeszcze wielu ćwiczeń aby było dobrze.

Czy jestem gruba?

Mentalnie tak. Ten czas pokazał mi, że obojętnie czy waga pokazuje mi 75kg, 66kg to ja i tak twierdzę, że „ZA DUŻO”. Z drugiej strony zawsze patrząc w lustro twierdzę, że jest okey… Wiem, że waga to tylko puste cyferki jednak ja je lubię. Pamiętam co czułam gdy ważyłam 105kg, i ciągle pamiętam emocje gdy moja waga stała się dwucyfrowa.

.

Zapraszam na KAWĘ ZE MNĄ -[KLIK]

najgorszy artykuł na tym blogu- KLIK

mój instagram – KLIK

moja grupa odchudzająca – KLIK

moje vinted -sprzedaje za grosze – KLIK

Post Author: Paula Dowlasz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *